Sob 26 Maj, 2007 20:25
Conqueror
Dzięki dużym i zaskakująco skutecznym operacjom wojskowym, przeprowadzonym w latach 1939-1942, Niemcom udało się opanować praktycznie większość Europy. Dlatego też w 1942 r. Józef Stalin zaczął naciskać na przywódców państw sprzymierzonych - prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina Delano Roosevelta i brytyjskiego premiera Winstona Churchilla, aby ci przeprowadzili wspólne lądowanie wojsk w Europie z wykorzystaniem Kanału Angielskiego. Żądał on utworzenia drugiego frontu w Europie, głównie po to, aby zmniejszyć liczebność wojsk niemieckich na foncie wschodnim i zmusić Niemcy do walki na dwóch frontach, gdyż bardzo obawiał się ataku wojsk niemieckich na swój nieprzygotowany do wojny kraj.
Decyzja o inwazji zapadła w dniach 28 listopada – 1 grudnia 1943 roku na konferencji w Teheranie. Tam właśnie Stalin, Churchill i Roosevelt zdecydowali o inwazji oraz uzgodnili plan działań w południowej Francji. Stalin zobowiązał się do przeprowadzenia ofensywy przez wschodnią Europę i przyłączenia się do wojny z Japonią, kiedy Niemcy zostaną pokonani.
Operacji nadano kryptonim Overlord. D-Day nastąpił 6 czerwca 1944 roku.
Lądowanie głównych wojsk na plażach Normandii poprzedził desant spadochroniarzy. Brały w nim udział trzy dywizje: dwie amerykańskie - 101 i 82 Dywizja Powietrzno-Desantowa oraz jedna brytyjska: 6 Dywizja Powietrzno-Desantowa.
Mało kto jednak wie, że już kilka dni wcześniej zaczęła się mini-operacja szpiegowska. Bez żadnego kryptonimu, ponieważ w zasadzie nikt, oprócz kilku najważniejszych osób w sztabie aliantów, o niej nie wiedział. A wzięło w niej udział dwudziestoosobowy Anglików pod dowództwem majora Tajnych Służb Jej Królewskiej Mości, Conquerora.
DZIEŃ I
O północy byli już nad Francją. Małym zwiadowczym samolotem, którym lecieli, co chwilę miotała burza, która panowała w powietrzu, mimo optymistycznych prognóz.
Musieli skakać. Pierwszy skoczył major, zanim kolejno cala dwudziestka agentów.
Kilka minut później każdy z nich stał już na nogach. Niestety, porywisty wiatr rozporoszył ich na dosyć sporym terenie, ale i na to byli przygotowani.
Mieli się spotkać w maleńksiej wiosce nazwanej Bonjour.
Uzbrojeni w Lugery z tłumikami, z niemieckimi mundurami i dokumentami w plecakach, agenci pojedynczo lub w małych grupkach powoli docierali do umówionego miejsca. Cisza, ciemność, spokój - tak jak zapowiadało dowództwo. Nic nie wskazywało na to, co miało się stać w ciągu najbliższych dni.
Wśród agentów znajdowali się między innymi:
1. Termez
2. adams
3. Muzicjohn
4. Papkin
5. tadeo
6. Don
7. c_ukladanka
8. vysoki
9. elTadziko
10. czesio
11. Aniou
12. Pepsy
***
Waszym zadaniem jest dotarcie do Bonjour. Przed 24 musicie tam dotrzeć. Wtedy pojawi się mój kolejny post.
***
Naprawdę nie obchodzi mnie to, że fabuła jest ograna, tępa i nierealistyczna.
***
Pierwsze zabójstwo mafii jutro. Jutro też pierwszy raz zadziała katani. Pierwsze głosowanie miasta w poniedziałek.
***
Wszelkie pytania i wiadomości, głosy i inne tylko na PW.
***
Miłej gry.
Pozdrawiam,
Conqueror
Sob 26 Maj, 2007 20:41
vysoki
Cholera, deszcz, wiatr, a mnie zwiało z kursu - vysoki mruczał do siebie zwijając spadochron i chowając go dobrze w zaroślach, przysypując darnią i trawą. Wyjął kompas i zorientował się w swojej pozycji.
Ruszył w kierunku wioski, starając się trzymać z dala od utartych ścieżek. Może i marsz w takich warunkach nie należał do najszybszych, ale z pewnością był bezpieczniejszy. Nie napatoczy się żaden patrol.
Przed nim kilka kilometrów drogi...
Sob 26 Maj, 2007 20:43
Termez
Pierwszy przyszedł Termez. Człowiek nie za wysokiej postury, chudy. Służył on w wojsku od 12 lat a szpiegiem został 6 lata temu. Zna ten fach jak mało kto. Jego ważną cechą było to iż w mistrzowskim stopniu posługiwał się karabinem snajperskim, oraz dobrze rzucał nożami. Przy sobie miał karabin Mosin wz. 1891/30 - który zabrał kiedyś pokonanemu snajperowi rosyjskiemu. 4 noże, pistolet z tłumikiem. Przyszedł już w kamuflażu i usiadł na kamieniu czekając na resztę. Był gotów do kolejnego zadania.
Sob 26 Maj, 2007 20:49
vysoki
****
Uzbrojeni w Lugery z tłumikami, z niemieckimi mundurami i dokumentami w plecakach, agenci pojedynczo lub w małych grupkach powoli docierali do umówionego miejsca.
Sob 26 Maj, 2007 20:51
Tadeo
Och, jaki piękny dziś dzień! W sam raz na podniebne harce! - mruknął z charakterystyczną dla siebie ironią Tadeo. Był to młody, dobrze zbudowany mężczyzna, który jednak bardziej - jak na młodzieńca ze stosunkowo skromnym dośiwadczeniem przystało - wolał latać z karabinem, niż wsłuchiwać się w plany taktyczne przełożonych. Jego porywczość i ułańska fantazja nieraz zresztą doprawdziły do większych bądź mniejszych niepowodzeń zespołu, jednak gdy miał swój dzień, był naprawdę skuteczny. Poza tym - cieszył się sympatią przełożonego Conqerora i zapewne dlatego w ogółe został przeznaczony do tej misji.
Tymczasem Tadeo, podgwizdując pod nosem jakąś starą, niezbyt lubianą przez towarzyszy broni żołnierską piosenkę, zmierzał spokojnym krokiem w kierunku Termeza...
Sob 26 Maj, 2007 20:51
Termez
Ta... Będzie dobrze
Ej to nie oznacza że nie moge mieć czegoś ekstra
Sob 26 Maj, 2007 20:57
vysoki
A ten znowu nabrał sprzętu, który się tylko rzuca w oczy... Kiedy on się nauczy konspiracji - mruczał do siebie jak zwykle zgryźliwy vysoki, patrząc na Termeza.
Właśnie wyjmował sobie liście z długich, przylizanych w kucyk włosów i próbował wysuszyć mundur, kiedy nadszedł tadeo. Młodzik przeszedł koło vysokiego, zupełnie go nie zauważając... Cóż, zawsze byłem dobry w kamuflażu - pomyślał skromnie.
Sob 26 Maj, 2007 21:04
czesio
Nie no K, ostatni raz z pijanym lece - lamentował czesław odcinając kolejno linki spadochronu zawieszonego na drzwewie. Jak spadne z tego piepszonego dębu i poharatam sobie nogi to zatłuke tego żula, kto to widzał, żeby tak latać. Przecież on mógł nas pozabijać na naszym lotnisku, a co dopiero na terytorium wroga <10 min później, 5 m niżej, 10 m w prawo> No o żesz w morde kopany, wiedziałem , że pilot nie wylewa za kołnierz, no ale żeby o aż tyle minąć cel? Zasrany menel, nie dość, że o mało nie osiwiałem podczas lotu, to teraz będę musiał jeszcze garować do tej wiochy na piechotę. Niech ja tylko dorwę tego kretyna
Sob 26 Maj, 2007 21:13
vysoki
Dobre, to jest czwarty... - myślał dalej vysoki, widząc jak, klnąc i pomstując, zbliża się zadyszany czesiek. - Ale było nas dwunastu. Gdzie, do cholery ciężkiej, jest reszta? Jak się nie wyrobimy do północy, to cały plan weźmie w łeb. I jeszcze wygra Hitler tę pieprzoną wojnę... - zaklął, charknął, splunął. - A ja tu uświerknę z zimna.
Sob 26 Maj, 2007 21:16
Tadeo
Gdzie to cholerne mięso armatne poczłapało? - zwrócił się Tadeo, jakby od niechcenia, do Termeza. Skoro musimy tu czekać, to może partyjkę w karty pykniemy? Akurat jest nas czterech...
Sob 26 Maj, 2007 21:18
vysoki
Vysoki sięgnął do kieszeni... Lepsze karty, niż nuda - powiedział, po czym wyciągnął jakąś zbitą bryłkę rozmoczonego papieru. - O ile macie karty - dodał po chwili patrząc obojętnie na zawartość na wpół zaciśniętej dłoni - Bo moje do niczego się już nie nadają...
Sob 26 Maj, 2007 21:24
Don
Don pochodził z 101. dywizji powietrzno-desantowej, zwanej potocznie Airborne. Był zupełnym żółtodziobem, gdyż operacja Overlord była dla jego jednostki chrztem bojowym, ale zważywszy na jego wyniki podczas szkolenia powołano go do specjalnej misji brytyjskiego wywiadu. Wylądowawszy ukrył spadochron w krzakach, rozejrzał się po najbliższej okolicy w poszukiwaniu towarzyszy i nie spotkawszy nikogo ostrożnie ruszył w kierunku Bonjur. Nierzadko natykał się na dwuosobowe niemieckie patrole i mimo wielkiej pokusy sprawdzenia się w walce musiał przekradać się dalej - wiedział, że nie może narażać operacji. Im bliżej Bonjur się znajdował tym gęstsze i liczniejsze patrole napotykał. Myślał czy nie wniknąć w szeregi wroga - niemiecki znał, a i akcent miał odpowiedni. Szybko jednak zrezygnował z tego pomysłu uznawszy, że w razie wpadki nieprzyjaciel na pewno zorientuje się, że nie działał sam i misję szlag trafi. W końcu na horyzoncie ujrzał Bonjur. Kiedy w końcu znalazł się między chałupami odetchnął z ulgą - Uff, nie nawaliłem. Mam nadzieję, że wszyscy dotrą na czas. Po czym przemaszerowawszy przez wioskę dołączył do kompanów.
Sob 26 Maj, 2007 21:32
ukladanka
- Cholerna Francja - pomyślał jak na typowego Anglika przystało układanka. - Ale cóż, przynajmniej postaram się pomieszać szyki Niemcom. Oprócz wyposażenia, jakie otrzymał, udało mu się "przemycić" swoją ulubioną broń - Stena. Po wylądowaniu chwilę odpoczął, po czym ruszył w kierunku wioski. Poszedł na około, nie miał zamiaru wchodzić w drogę Niemcom - Jeszcze nie teraz - powiedział sam do siebie. Po pół godzinie dostrzegł kompanów czekających między innymi na niego - Przepraszam za spóźnienie - rzekł krótko, po czym usiadł na kamieniu pod drzewem.
Sob 26 Maj, 2007 21:47
Don
Co jest z nimi?! Dotarła dopiero połowa, a już niewiele czasu zostało do godziny 0! - burknął Don, wyraźnie poirytowany nieodpowiedzialnością towarzyszy. Przecież to misja najwyższej wagi, a wybrane do niej asy wywiadu odstawiają amatorkę! Chcąc ukoić nerwy Don wygrzebał z plecaka swoją talię kart i rozdał między kompanów. Nie potrafiąc się jednak skupić na grze, wspiął się na drzewo i począł wypatrywać towarzyszy.
Sob 26 Maj, 2007 21:56
Aniol
Piknie, kolejna brudna robota do odwalenia. Aniol zdjął z ramion przymocowany spadochron, zebral sie do kupy i zaczal isc.
Byl to mozna powiedziec stary czlowiek jak na taka misje. Mial 58 lat, lecz mimo to wywiad w niego nie wątpił. Siedzi w tym juz od 30 lat, gdy jako maly łobuz zostal przylapany na kradziezy pomarańczy z angielskiego straganu spożywczego. Znaleziono go, szybko zauwazli w nim ukryty potencjal i wole przetrwania. Nauczono go zabijac, ukrywac sie, szpiegowac i tego jak przetrwac i wybrnac z najgorszej sytuacji. Poznal takze 4 języki: Angielski, Hiszpański, Rosyjski i Niemiecki. Byl on idealnym kandydatem na pozagraniczne akcje.
Grupa kompanow uslyszala szelest, wszyscy wyciagneli bron i spojrzeli sie za siebie.
...Chwila ciszy...
Wyszla postac okolo 180-190 cm wzrostu, dobrze zbudowana cala czarna z czarnymi mazami na twarzy.
Co wy tutaj do diabła robicie ?! W karty sobie gracie ? Nie macie czekac na wszystkich bo czasu jest malo, kazdy wie co ma zrobic. Dobrze juz... zbierajcie sie, czas nas goni.
Aniol wyjal kompas, zorientowal sie gdzie jest cel podrozy. That way ! powiedzial poczym zaczal powoli isc przez zarosla
Sob 26 Maj, 2007 22:06
vysoki
Stój, do cholery - warknął vysoki, żołnierski język zaczynał mu wchodzić w nawyk. - Gdzie leziesz? Przecież mamy czekać w tej wiosze. Bóg wie na co - na łącznika, na koniec wojny, albo na wesołe dziewczynki. Fakt faktem, że mamy czekać tu, gdzie już doszliśmy. Tu jest punkt zborny, i dopóki nie zjawi się tu cała ekipa, nigdzie nie idziemy. Charknął, splunął. Ha, cztery asy!
Sob 26 Maj, 2007 22:25
adams
Po pewnym czasie, i adams dołączył do grupy. Jak większość agentów, gdy zaczęła się wojna musiał zostawić swoją rodzinę. Nie za bardzo mu się to uśmiechało.
Nikt zbyt dużo o misji nie wiedział, prócz samego majora, ale wszyscy byli pewni, że koniec wojny zależał od powodzenia ich misji, dlatego powinni działać szybko i sprawnie.
- Panowie, nie denerwujcie się, wszyscy dotrą na czas, choć nie jest to takie łatwe jak sie wydaje, inni nie mieli tyle szczęścia co wy, i rozsiało ich po całej okolicy!
Sob 26 Maj, 2007 22:28
Muzicjohn
No zesz kur**, ja pier***, tylko ja potrafie trafic w strach na wroble na szczerym polu... - wymruczal John, probujac wyplatac sie z lin spadochronu. John zupelnie nie nadawal sie na te misje. Byl narkomanem ze sklonnoscia do depresji. Na jego szczescie - udawalo mu sie to swietnie ukrywac, w opinii przelozonych byl niezlym zolnierzem, nigdy nie zaliczyl zadnej wpadki. Uprawial hazard, zeby moc kupowac kolejne dzialki, ale akurat hazard nie byl jego nalogiem - po prostu gdy potrzebowal kasy, siadal do pokerka i zarabial kase, szlo mu to calkiem niezle.
Jakis czas temu przyszedl do niego list, niby od jego dziewczyny. W kopercie znajdowaly sie foty jego Angeliki w niedwuznacznej sytuacji z jakims sk****, ktory uznal, ze wyslanie mu tych fotek, to bedzie swietny zart. Pare dni pozniej John zglosil sie na ochotnika do tej operacji, brakowalo 12 osoby, a ze (z wiadomych powodow) chetnych za wielu nie bylo, Wielce Zasluzeni Panowie Wyzsi Rangą przyjeli jego kandydature. Johnowi bylo juz wszystko jedno, mial nadzieje spotkac jakas zablakana kule, albo moze ,,przypadkiem" zostac schwytanym przez wroga.
John wyjal z kieszeni monete, podrzucil do gory, zlapal, polozyl na wierzchu dloni.
Okej, no to ide w prawo.
I poszedl.
Nie 27 Maj, 2007 03:10
Pepsy
- Na litosc! To tu jest to Bonjour! Moj kompas chyba nawalil - Pepsaj mruczal pod nosem sam do siebie. - Jak ja moglem odejsc tak daleko i trafic na miejsce dopiero teraz! C'est impossible!
Pepsaj byl niewysokim, mlodym czlowiekiem. Przynajmniej za takiego uchodzil. Jego fizjonomia mogla byc natomiast nieco mylaca. Jego wiek nie byl oceniany na wiecej niz 20-24 lata. Jednak byl on juz szpiegiem zaprawionym w bojach i pomogl rozwiklac juz sporo zagadek w swoim zyciu.
Zawod szpiega wybral troche przypadkowo. W koncu po szkole cos trzeba bylo robic... Wojsko nie wydawalo sie zlym pomyslem. I Wojna Swiatowa wydawala sie wykorzystywac limit nieszczesc. To jednak byl blad, nie wykorzystywala... I oto Pepsaj krazyl po nieznanych polach i gadal sam do siebie:
- Oni mnie powiesza - mamrotal - Mialem byc na dwunasta... A tu 3 a ja dalej g.. erkhem, guzik widze! O, ale co to? To chyba oni! Poczekaja na mnie?
Nie 27 Maj, 2007 09:58
vysoki
Peps, nie drzyj się tak, bo obudzisz wieśniaków... ta... jakby w ogóle ktoś jeszcze o tej porze spał. - vysoki otrzepywał płaszcz, na którym spał, z mokrej trawy. - Niech żyje punktualność. Gdzie, do ciężkiej cholery, jest reszta?
Nie 27 Maj, 2007 10:15
ukladanka
- Albo gdzieś zbłądzili podczas skoku, bądź też Niemcy dobrali im się do tyłków - rzekł w kierunku vysa układanka. - Proponowałbym zaczekać jeszcze z godzinkę i ruszyć do akcji, nie możemy przecież wiecznie czekać, los operacji jest w naszych rękach.
Nie 27 Maj, 2007 10:19
vysoki
- Instrukcje też się spóźniają... Miały być dostarczone o północy, na razie ni cholery nie wiemy, co mamy robić.
Jeszcze tylko dwóch z nas nie nadeszło.
Nie 27 Maj, 2007 10:43
Muzicjohn
Takie juz jest to moje pieskie szczescie - wymamrotal John, widzac kumpli z oddzialu - kiedy czlowiek chce zyc, to wszyscy mu robia kolo d***, a kiedy juz ma ochote umrzec - nagle *szczescie* zaczyna sprzyjac, psia mac...
No, siemacie panowie, jakies nowe rozkazy? I gdzie jest reszta, do jasnej cholery? Myslalem, ze tylko ja jestem taki zdolny, zeby zgubic kompas, ale jak widac chyba sie mylilem...
Nie 27 Maj, 2007 10:45
vysoki
Ano, najwidoczniej. Papkina i Tadzika musiało nieźle zwiać, bo nie dali znaku życia. A rozkazów nadal nie ma.
Nie 27 Maj, 2007 11:15
Tadzik
- Strasznie przepraszam! - zza krzaków wyłonił sie wysoki i postawny mężczyzna w wieku około 30 lat. - Po drodze spotykały mnie same nieszczęścia i to było powodem mojego spóźnienia. Na początku zwiało mnie porządnie w kierunku wschodnim, przez co wylądowałem w lesie. Niestety nie było to moje najlepsze wylądowanie, gdyż zaczepiłem sie o drzewa. Trochę czasu zajęło mi wyplątanie się ze spadochronu. Później, jak to w lesie, musiałem się bronić przed dzikimi zwierzętami, które skutecznie utrudniały mi podróż. Ale nie ma co narzekać, gdyż w końcu dotarłem na wyznaczone miejsce. - Ted usiadł pod drzewem, by odpocząć po długiej podróży. Miał krótkie blond włosy i umięśnione ciało. Pochodził z biednej rodziny, przez co już w młodym wieku zaciągnął się do wojska. Okazało się, że to był jego żywot i szybko wspinał się na wyższe szczeble. Właśnie dlatego, to jego wyznaczyli do tak trudnej akcji.
Nie 27 Maj, 2007 11:26
Aniol
Panowie, ja mysle ze czas sie zbierac. Operacja ma zaplanowane czasy miejsc spotkan itd.
Nie mamy czasu zeby czekac az tak dlugo... Zostawimy najwyzej jakies wskazowki tym ktorzy sie spoznial. Sprobujmy sie skontaktowac z dowodztwem...
Halo, pisklęcie gniazdo? Tu markotna zuzia ...
[ Dodano: Nie 27 Maj, 2007 12:27 ]
Nie 27 Maj, 2007 11:50
Conqueror
DZIEŃ II
Niestety, Anioł nie mógł połączyć się z dowództwem, ponieważ agenci odpowiedzialni za nadajnik radiowy jeszcze nei dotarli na miejsce.
Kilka chwil później do Bonjour wpadł zdyszany major. Pot spływał po jego czole, a sam nie mógł z siebie nic wykrztusić. Przyjaciele dali mu manierkę z wodą i przywrócili do normalności. Wtedy zaczął opowiadać...
(kilkadziesiąt minut wcześniej)
Gdy Conqueror szedł w kierunku Bonjour, usłyszał dziwne krzyki. Zaczał biec w ich kierunku, a po chwili do jego uszu doszły pierwsze strzały i błyski. Rozpoznał charakterystyczny odgłos strzelających mp40 i padł na ziemię. Nie minęło kilka minut, a wszystko ucichło. Conqueror postanowił wyjść z ukrycia. Wszedł na jakąś polankę i zamarł. Leżało na niej kilka ciał brytyjskich agentów, jeden Niemiec i co najgorsze, zniszczone radio.
Słuchajcie. Wpierw musimy godnie pochować naszych przyjaciół i wziąć to, co może nam się przydać. Z radia nie będzie już żadnego użytku, ale na szczęście mamy plan B. W trochę większej niż Bonjour wiosce, którą bedziemy nazywać Emetteur, znajdują się nasi francuscy współpracownicy. Dobrze wiedzą, że możemy tam się pojawić w każdej chwili i mają przygotowany dla nas nadajnik radiowy. Jeśli wyruszymy niedługo, ok. 16.30 powinniśmy być na miejscu. Zatrzymamy się jakiś kilometr przed wioską i wtedy pomyślimy, co dalej.
***
1. Macie pochowac zmarłych agentów (tym samym w drużynie pozostaliście tylko Wy).
2. Macie dotrzeć do Emetteur do godziny 16.30. Wtedy powinien pojawić się mój post. Tylko prosżę, trzymajcie się tego - dochodzicie na odległość 1 kilometra i czekacie na mnie.
3. Po drodze możecie mieć jakieś przygody, tylko pamiętajcie, że jesteście agentami, a nie 12 rambami ;e
***
Przypominam, dzisiaj po raz pierwszy działa mafia i katani.
Nie 27 Maj, 2007 12:19
adams
- Pochowajmy szybko ciała naszych kompanów i ruszajmy, wróg może czaić się wszędzie, nie ma czasu do stracenia!
Nie 27 Maj, 2007 12:23
Tadeo
Ech, bywa - trzeba ponosić ofiary, takie życie. Westchnął z nutką żalu w głosie Tadeo, chwytając energicznym ruchem za łopatę. Ja biorę tego. - dodał, wskazująć na zakrawione zwłoki.
Nie 27 Maj, 2007 12:25
Aniol
Spokojnie majorze, zajmiemy się tym. Chodzcie, pochowamy naszych towarzyszy
Eh te diabelne niemczury, niech no ja tylko dorwe jakiegos
Wy dwaj, sprobujcie w tej wiosce znalesc jakies lopaty zeby wykopac groby, reszta za majorem.
Pare set, moze i wiecej metrow dalej...
A to świnie, tak pomordowali i nawet swojego zolnierza nie wzieli ze soba ?! Dobra bierzemy ich...
smutek goscil wsrod calej ekipy, kazdy myslal, ze moze byc nastepny... trzeba miec sie na bacznosci
Zaczal sie pochowek zmarlych... uczcijmy ich pamiec minuta ciszy...
Nie 27 Maj, 2007 12:26
Muzicjohn
Jak zwykle kurna cala brudna robota spada na mnie - wymamrotal John i zabral sie za kopanie dolu. Mamrotanie bylo chyba jego ulubionym wyrazem, a nawet jesli nie, to jego zachowanie czesto mozna bylo tym pieknym slowkiem opisac.
John nie czul obrzydzenia z powodu lezacych obok cial, byl twardy jesli chodzi o takie sprawy. No i, co tu duzo ukrywac, po trosze im zazdroscil...
***
Qrna, Aniol, za bardzo sie rządzisz, opisuj co Ty robisz, a nie pchaj nas wszystkich do przodu, to Conq jest tu dowodcą.
***
Nie 27 Maj, 2007 12:29
Tadzik
Panie, świeć nad ich duszą. - powiedział Ted, chociaż, że nie był zbyt religijny. Jakby byl, to w końcu czemu miałby zabijać innych ludzi na wojnie?
Ted wziął za łopaty i pomógł innym w kopaniu grobów dla zmarłych przyjaciół...
Nie 27 Maj, 2007 12:36
Aniol
Conq jest postacia ktora tylko wydaje nam glowne rozkazy... moge napisac "idz po lopaty" bo on za nas tego nie bedzie pisal, ale jak chcesz to dobrze, mnie juz nie zauwazysz w roli "wodza" Przez 30 lat pracowalem sam a teraz przydzielili mnie do misji grupowej, musze sie jakos odzwyczaic od robienia wszystkiego sam.
Aniol chwycil za lopate i zaczal kopac obok Johna kolejny dól...
Nie 27 Maj, 2007 12:40
Conqueror
***
Spokojnie, piszcie co chcecie, byle w granicach rozsądku. Rządzić się co prawda tak mocno nie wypada, ale nie wtrącam się. Jak macie nie ingerować w fabułę to wyraźnie to zacznaczam, wtedy ma być cisza.
***
Nie 27 Maj, 2007 12:54
ukladanka
- Życie - mruknął tylko układanka i zaczął pomagać nosić ciała zastrzelonych agentów. - Do jasnej cholery, musimy odpłacić im za to. Zarzucił zwłoki na plecy i ruszył w kierunku dołów...
Nie 27 Maj, 2007 12:57
Termez
Nagle obudził się Termez - doszedł do wniosku że zasnął na siedząco - ah ta jego umiejętność zasypiania w każdym możliwym położeniu. Ale szybko wstał trzenał się po mordzie na rozbudzenie, podbiegł do kompanów i zaczął machać łopatą.
- Chłopaki szybko trzeba się uwinąć. Bo nie zdążymy zakopać ciał do 16.30 a co dopiero tam dotrzeć. - Skończył pomagać zakopywać ciało. - Tam są jeszcze tylko 2 ruchy ruchy. Podbiegł i rozpoczął chować następne.
Nie 27 Maj, 2007 13:18
Aniol
To co, juz wszyscy ? Raczej tak. Ja musze sobie teraz odpoczac bo ledwo zyje po tym kopaniu... Kiedy wyruszamy w dalsza droge ??
Nie 27 Maj, 2007 13:38
Don
Powinniśmy ruszyć natychmiast żeby dotrzeć do Emetteur przed 16.30! - powiedział Don i począł zbierać się do drogi. Wydaje mi się, że lepiej będzie jeśli na razie nie będziemy się pokazywać Niemcom, ponieważ narazimy się na straty, a oni mogą posiłki wezwać. Szybciej, zbierajcie się!
Nie 27 Maj, 2007 13:45
Aniol
Aniol wstaje, otrzepuje sie z piasku
Ahh, doobra, moge juz isc. Sprawdze tylko czy nieoppodal nie ma zadnych patroli, zaraz wracam, szykujta sie
Nie 27 Maj, 2007 13:49
Muzicjohn
John wykonal niestarannie znak krzyza, splunal i rzekl: Okej, spadajmy stad...
Nie 27 Maj, 2007 14:11
vysoki
Ta, idziemy. Byle szybko, bo jak ktoś zobaczy, żeśmy ich pochowali, będą nas ścigać...
Kilometr, powiadacie... Niewiele, powinniśmy dojść szybko, ale lepiej trzymajmy się z dala od drogi... Nie dość, że upał, to jeszcze, jak widać, pełno szkopów wszędzie - vysoki poprawił Lugera w kaburze, po czym ruszył w wyznaczonym kierunku.
Nie 27 Maj, 2007 14:30
Conqueror
***
Zapomniałem - mafia i katani mają czas do 19.30
***
Nie 27 Maj, 2007 14:38
ukladanka
- Ok, tyłki w górę, poszli chłopcy w bój - powiedział wstając z ziemi układanka. Założył Stena na plecy i udał się w kierunku Emetteur...
Nie 27 Maj, 2007 14:45
Aniol
Kilometr, powiadacie... Niewiele, powinniśmy dojść szybko, ale lepiej trzymajmy się z dala od drogi...
Nie 27 Maj, 2007 15:00
vysoki
Mi sie wydaje ze chodzilo mu zebysmy 1km przed wioska sie zatrzymali i nie pisali ze wchodzimy do wioski, lecz wiecie, rozne interpretacje moga byc
Może i tak...
Nie 27 Maj, 2007 15:15
czesio
Nie no slikens spykens*, sztyrlic kyrlic*, szikalafą*, booyakasha* najpierw musiałem lecieć z jakimś zaj^%#%ym żulem (o tym, że o mało co nie osiwiałem nie wspomnę), potem musiałem zrobić sobie krótki maraton do miejsca zbiórki, potem musiałem chować jakieś skisłe trupy, a teraz biegnę pod wiatr i deszcz po jakiejś g^%nianej błotnistej ścieżce. No dajdzie żyć, co ja takiego zrobiłem, hę?
*tajne szpiegowskie przekleństwa
Nie 27 Maj, 2007 15:41
Papkin
Ulicą przechadzał się angielski dżentelmen, którego do Europy przywiodła niespotykanie smakowita herbata. Wyciągnął z kieszeni płaszcza srebrny zegarek - 15:40 - pozdrawiał wszystkich lekkim kiwnięciem głowy jednocześnie nie wydobywając z siebie ani słowa. Od czasu do czasu podśpiewywał "Glory, Glory Man United" i kręcił zegarkiem na palcu.
Nie 27 Maj, 2007 15:55
Aniol
Hej patrzcie, czy to nie nasz cel podrozy ?!
Aniol pokazal ręka na wystajaca wieze kosciola, no to jest jakies 3-4 kilometry tylko... Mam nadzieje ze juz nic zlego nas tam nie spotka bo przez to lażenie po bagnach totalnie wszystko mnie boli i przede wszytkim, capie
Po drodza szpieg zaczal sobie cihutko podspiewywac:
Dalej chłopcy dalej żywo, otwiera sie dla nas żniwo... i tak cale 2 zwrotki
Nie 27 Maj, 2007 16:23
Conqueror
Na miejscu byli już kilkanaście minut po 16. Mimo obaw majora, po drodze nie mieli żadnych złych przygód. Gdy dochodzili na umówione miejsce, słyszeli kościelne dzwony wybijające godzinę 16.
Słuchajcie. Wszystko wydaje się być w porządku. Po 17 po prostu wejdziemy do wioski i znajdziemy kogo trzeba. Nie zaszkodzi jednak przygotować broń. Nigdy nie wiadomo, co może nas tam spotkać.
Wybiła 17, a przynajmniej powinna wybić. Co jest chłopaki - zauważył niezwykle inteligentnie czesio - czemu tym razem dzwony nie wybijają równej... Przerwały mu strzały dobiegające z wioski. Termez, biegnij na tamten pagórek i zobacz co tam się dzieje! - rozkazał Conqueror - a wy wszyscy do broni i gotować się do walki!
Po chwili, ze strachem w oczach, wrócił Termez. Transporter opancerzony z MG42 na dachu, około 15 Niemców wokół! Rozstrzeliwują wszystkich, własnie wywlekli księdza z kościoła!
Cholera! - krzyknął major - ja i Termez zostajemy tutaj, będziemy was osłaniać stąd. Podzielcie się szybko na dwie grupy i do ataku! Brońcie przede wszystkim kościoła, w podziemiach ma być ukryte radio.
W tym właśnie czasie Niemcy podpalili kościół...
***
Opiszcie walkę z Niemcami. Wasza sprawa, czy i jak uratujecie kościół, ale nic nie piszcie o radio.
Po 20 pokaże się mój post podsumowujący.
Nie 27 Maj, 2007 16:27
Termez
Termez szybko pobiegł na pobliski pagórek i schował się w krzakach. Był dobrze zakamuflowany i niedostrzegalny dla niemców.
- Chłopaki jak tylko zajmiecie pozycje dajcie znać - ja zdejmę ich głównego dowodzącego. Wpadną w panikę a wy dokończycie resztę.
Po czym Termez obsmarował twarz zielono-brązową farbą i czekał spokojnie w krzakach na znak towarzyszy.
Nie 27 Maj, 2007 16:35
Don
Muzicjohn, elTadziko, Aniol, Pepsy i Papkin - zwiążcie Niemców ogniem, a my postaramy się zajść ich z flanki! Przede wszystkim trzeba podłożyć ładunek pod transporter z MG42 - czesio, vysoki to wasza działka. Ruszamy!
**********
Sorki, że was poustawiałem od razu na pozycjach, ale wcale nie musicie się do tego stosować.
Nie 27 Maj, 2007 17:08
ukladanka
W ogólnym zamieszaniu jakoś nikt nie zauważył układanki, który ruszył szybko w kierunku kościoła. Zaraz potem na jego drodze pojawił się Niemiec. Układanka uśmiechnął się, pierwszy raz zrobił użytek ze swego Stena. - Gryź ziemię Szkopie - rzucił na odchodne, po czym dalej szedł w kierunku kościoła...
Nie 27 Maj, 2007 17:14
Muzicjohn
No dobra, skur**syny, zryjcie olow, ahahahaha - zaczal wrzeszczec John, w swoim znanym bojowym szale. Zawsze swietnie umial odwracac uwage wroga. Po chwili dalo sie slyszec wykrzyczane po niemiecku slowa typu ,,zdejmijcie tego szajbusa zza tamtej chatki". John, pelen radosci zycia, odbezpieczyl granat i rzucil go w strone Niemcow. A ze nad celnoscia powinien jeszcze troche popracowac - rozpieprzyl posąg stojacy na srodku malego placyku. Paru Szwabow oberwalo jedynie odlamkami.
Szkod za wielu nie wyrzadzil, ale druga grupa zyskala troche czasu.
Ty, Peps, rzuc no magazynek, bo mnie sie jakby troche skonczyly...
Nie 27 Maj, 2007 17:31
Aniol
Awanti !
Po tym okrzyku Aniol zaczal ostrzeliwywac wrogow ze swojego Lugeraz tlumikiem
W pewnej chwili zobaczyl przyczajonego za drzewem Niemca, ostatnim nabojem poslal mu kulke miedzy oczy. Hej chlopaki patrzcie co mam !
Aniol podniosl karabin maszynowy i schowal do kieszeni 3 magazynki.
Hej vysoki lap !
lecacy przedmiot
Gdy zolnierz chwycil pas 12 granatow lekko sie przestraszyl, lecz szybko zaczal robic uzytek z nowej "broni"
Aniol zaczal przesuwac sie w strone kosciola i ostrzeliwuje niemcow !
DIE MOTHER****** !! FOR MOTHER RASSIA !!
[ Dodano: Nie 27 Maj, 2007 18:34 ]
Nie 27 Maj, 2007 17:42
Termez
Termez leżąc spokojnie w krzakach strącał wrogów probujących dobiec do jego kolegów. Szli na śmierć jeden za drugim.
- Dobra to już chyba wszyscy. wy tam starajcie się wysadzić czołg ja wejdę na wieżę kościoła i się rozejrzę.
Po czym Termez zaczął zakradać się do kościoła. Kiedy doszedł zobaczył w środku dwóch niemców. Nie zauważyli go. Zakradł się za nich i dwoma szybkimi rzutami nożami pozbawił ich życia. Przeszukał trupy i znalazł 4 granaty. 3 standardowe i jeden dymny. Po czym wszedł na wieżę.
- Dobra chłopaki jestem widzę czołg.
Kiedy czołg mijał kościół Termez rzucił granat dymny.
- TERAZ MACIE OKAZJĘ WYSADZAĆ GO.
Nie 27 Maj, 2007 17:43
vysoki
Wiecie, jak w Rosji wygląda działko p-panz? Nie? To zaraz zobaczycie!
Vysoki szybko zrobił użytek z dwunastu granatów. Choć do szoferki trafił dopiero za trzecim rzutem, to dwa poprzednie też miały swój wpływ na Niemców, którzy zaczęli atakować mniej brawurowo...
Nie 27 Maj, 2007 17:43
Don
Drużyna Atak, za chwilę rzucę granat dymny! Kiedy dym całkowicie nas zasłoni biegniemy do tamtego budynku! Wtedy Drużyna Obrona zwiąże wroga ogniem i będziemy mogli przedostać się za kościół! Zanim Niemcy zorientują się, że ich okrążamy wchodzimy do kościoła i szybko uwalniamy ludność cywilną. Jak dobrze pójdzie za 2 minuty powinno być po sprawie. Kiedy rzucę granat dymny czekamy 20 sekund i biegniemy! 3, 2, 1 - RZUCAM!
Don wychylił się zza osłony, Niemcy od razu skierowali na niego ogień, ale wszyscy chybili. Granat trafił dokładnie tam gdzie powinien.
20 sekund! 19, 18, 17...
Wszyscy byli już gotowi do walki, broń załadowana, Drużyna Obrona czekała na sygnał kiedy otworzyć ogień zaporowy.
...11, 10, 9, 8...
Dym już niemal całkowicie ich zasłonił.
...4, 3, 2, 1. TERAZ!
Don wybiegł nie widząc towarzyszy w gęstym dymie. Po chwili biegu wreszcie dotarł do ściany chałupy, gdzie mieli się zebrać. W końcu odnalazł drzwi i wpadł do środka. Teraz reszta...
Nie 27 Maj, 2007 17:45
ukladanka
Układanka doszedł do kościoła i zobaczył wrzeszczącego Anioła - Co Tobie jest? - popatrzył na niego wzrokiem godnym politowania. - No dobra, bierzmy się za gaszenie pożaru, tylko sobie opatrzę ramię - rzekł. - Po drodze dostałem od jednego Niemca, ale szybko tego pożałował i posmakował mojego Stena. Zaczął szukać czegoś, w co można nalać wody...
Nie 27 Maj, 2007 17:50
Muzicjohn
Misja szpiegowska, psia mac... - mamrotal John, patrzac na dym, odlamki posagu, martwych Niemcow, luski po pociskach oraz dymiacy czolg, zastanawiajac sie jak ugasic kosciol przy pomocy tego wiaderka, ktore skombinowal ukladanka...
Nie 27 Maj, 2007 17:53
adams
Adams przez całą walkę trzymał się trochę z tyłu i z dystansu atakował Niemców. Gdy świst kul ucichł, adams założył broń na plecy i szaleńczo zaczął biec w stronę kościoła, by spotkać się z kompanami. Zastanawiała go tylko jedna rzecz - skąd do cholery znaleźli się tu Niemcy?
Nie 27 Maj, 2007 17:58
Don
Na ten moment III Rzesza okupuje Francję, więc nie widzę nic dziwnego w obecności tutaj żołnierzy Wehrmachtu, adams - powiedział Don, wyraźnie rozbawiony. Ogarnijmy trochę ten bajzel i czekamy na dalsze rozkazy.
Nie 27 Maj, 2007 17:58
Muzicjohn
No tak, jeszcze trzeba sciagnac tego swirusa z wiezy - powiedzial John, wskazujac na Termeza, ktoremu ogien odgrodzil droge ucieczki. Zastanawial sie czy to wszystko dzieje sie naprawde. To wszystko wygladalo tak absurdalnie, ze nie zdziwilby sie, gdyby zaraz znalazl w lezacej nieopodal stodole zupelnie nowy i nienaruszony czolg...
Nie 27 Maj, 2007 18:09
Tadzik
Nie ma czasu na gadanie, trzeba walczyć! - Ted wyciągnął zza pazuchy swój świetny pistolet, schował się za najbliższą kupą gruzu i zaczął strzelać do Niemców. Całkiem dobrze mu szło, ale jeden zaszedł go od tyłu. Ted słysząc kroki nadchodzącego wroga, szybko się odwrócił, ze skarpetki wyjął nóz myśliwski i płynnym ruchem podciął gardło napastnikowi. Po tym znów wrócił do ostrzeliwania Szwabów.
Nie 27 Maj, 2007 18:14
Muzicjohn
Tadzik...Taadzik...TAaadzik! - mowil John, potrzasajac Tadzikiem - chyba zes sie nawdychal oparow, hej, juz po wszystkim, przestan majaczyc, obudz sie wreszcie!
Nie 27 Maj, 2007 18:17
Aniol
Aniol stal za kosciolem, przestal walczyc, zajal sie glownie gaszeniem kosciola. Układanka, trzeba nam duzo piachu, zeby zasypac ten plomien !
W tej chwili szpiedzy zaczeli szybko kolbami ryc w ziemi i kazda uncje piasku wrzucac w ogien.
Potrzebujemy pomocy Krzyknal Aniol i dalej zajal sie gaszeniem wielkiego, plonacego Domu Bożego
Nie 27 Maj, 2007 18:17
Tadzik
Ach, naprawdę? To był tylko sen? Uch.. Całe szczęście, już myślałem, że jestem rambo . Okazało się, że Ted całą walkę przeleżał w krzakach - po prostu długa wyprawa tak go zmęczyła, że zasnął w pierwszym możliwym momencie.
***
Ale nigdzie nie ma napisane, że już walka się skończyła
***
Nie 27 Maj, 2007 18:17
vysoki
Masz, wlej mu to do gardła - vysoki podał Johnowi manierkę z wódką. - No co? Nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda - bąknął pod karcącymi spojrzeniami towarzyszy.
Nie 27 Maj, 2007 18:18
czesio
Serdźent czesio tańczył naokoło płonącej wieży śpiewając płoń święty ogniu płoń, pochłoń w swych czeluściach wszystko co znajdziesz, nie odmawiaj sobie niczego...
Nie 27 Maj, 2007 18:21
Tadeo
Booom i po szwabach - uśmiechał się pod nosem Tadeo, który przez całą akcję trzymał się nieco z tyłu, częstując oponentów ołowiem z dystansu. Teraz, gdy było już po wszystkim, wyrwał vysokiemu manierkę z rąk i zaczął łapczywie pić...
Nie 27 Maj, 2007 18:21
Tadzik
Po rozbudzeniu, Ted postanowił wreszcie pomóc kompanom. Poleciał do niedalekiej rzeki po wodę, po czym zaczął gasić pożar panujący w Kościele.
Jeśli wszyscy weźmiemy się do roboty, to raz dwa ugasimy ten chole*ny pożar!
Nie 27 Maj, 2007 18:24
Muzicjohn
Dobra, Czeslaw, przestan sie zgrywac i wylaz z tej stodoly, to nie jest czas na zabawe - krzyknal John i dolaczyl sie do reszty ekipy, ktora dosyc nieudolnie probowala ugasic pozar. Po chwili kropla kapnela mu na ramie.
He? No, panowie, jesli zacznie padac, to rozwiaze wszystkie nasze problemy...
Nie 27 Maj, 2007 18:26
czesio
Dobra, aż tak sikać mi się nie chce, ale zobaczymy na co mnie stać. Powiedział czesio, zdjął portki i zaczął sikać w sam środek pożaru.
Nie 27 Maj, 2007 18:27
Termez
- Chłopaki ratujcie mnie, ratujcieeeeeeeeeeeeeeeee. Krzyczał zrozpaczony Termez z wieży kościoła. Gdy zobaczył Johna z wiaderkiem wody pomyślał ze czega go już pewna śmierć. Postanowił szukać wyjścia z kościoła. Przechadzajac się po pomieszczeniu zauważył dziwnie stojącą szafe. Przesunął ją i ku jego zdziwnieniu zauważył tajne przejście. Poszedł nim aż doszedł do końca Wyszedł z dołu stodoły.
- Ej chłopaki. Jestem cały tutaj jest czołg nawet
- Widziałem tam także jakąś siedzibę ale wolałem pobieć do was.
Nie 27 Maj, 2007 18:28
Aniol
Moze i spadnie deszcz ale nie wiadomo jak szybko, ten kosciol moze doszczetnie splonac przed tym oczekiwanym "kropelkowym atakiem"
Aniol gasil dalej plonacy kosciol, pod nosem sobie bluzgal...
Co to ku*.. ma byc za pi***.. misja. Dawno nie taplalem sie w takim g**.. Do tego ludzie z naszej ekipy tez jacys poj**.. jeden zasypia przed sama walka, drugi udaje w stodole ze go do wiezienia wtracili, a idzcie wy wszyscy w pi*...
Nie 27 Maj, 2007 18:37
vysoki
I co, mamy tu jeszcze czekać? Na ich posiłki? Może byśmy się tak zakamuflowali gdzieś?
Vysoki potoczył wzrokiem po kompanach. Potem zabrał Tadeo manierkę, przyłożył do ust, skrzywił się, zajrzał do środka. Pusta. - Cholera, tygodniowy zapas wódki diabli wzięli.
Cisnął manierkę w kierunku płonącego kościoła i ruszył w kierunku zarośli oddalonych o jakieś kilkaset kroków.
- Jak ich przyjdzie więcej, to nie chcę, żeby mi władowali serię. A na tle tego płonącego kurnika widać nas jak na dłoni...
Nie 27 Maj, 2007 18:40
Termez
- Termez zawinął się w krzaki na pagórku. Obserwował swoich "kompanów" z daleka. Chciało mu się śmiać ale wiedział że tylko z ich pomocą wykna misję.
Nie 27 Maj, 2007 18:42
vysoki
- Pagórek to średnia lokalizacja, Term - vysoki właśnie zakopywał się w krzakach kilkanaście metrów dalej, dostrzegł Termeza bez problemu.
Nie 27 Maj, 2007 18:47
Muzicjohn
Ja pier***, co za cyrk...Gdzie do cholery jest major? - rzekl John, a z racji nieotrzymania zadnej logicznej odpowiedzi usiadl pod drzewkiem i zapalil szluga...
...ktory jednak po chwili zgasl, bo w jednej sekundzie lunelo jak z cebra.
Jasna cholera - powiedzial John i zaczal biec do pobliskiej chatki - chodzcie, ta jest otwarta, mozemy tu przeczekac.
***
mam pozwolenie na deszcz od samego GM ^^
Nie 27 Maj, 2007 18:51
vysoki
Kutfa, akurat się zakamuflowałem. Chodź, Termez, idziemy do tej chatki... Więcej nie moknę.
Nie 27 Maj, 2007 19:01
Don
Przynajmniej nie musimy męczyć się z gaszeniem pożaru - mruknął Don. Następnie wszedł do stodoły, gdzie Termez odkrył czołg i zajął się przygotowywaniem posiłku na prowizorycznym palenisku oraz przeszukiwaniem maszyny. Jak ktoś chce gulaszu, niech się częstuje - powiedział Don po czym zaczął przeszukiwać maszynę.
Nie 27 Maj, 2007 19:03
Aniol
Aniol wstal i podbiegl do kolegow.
A jednak John miales racje co do tego deszczu, teraz tylko poczekamy az wszystko ugasnie i skontaktujemy sie z dowdztwem, w miedzy czasie nie mozemy stracic czujnosci, kto wie jakie jeszcze niespodzianki przygotowaly nam niemieckie oddzialy...
[ Dodano: Nie 27 Maj, 2007 20:03 ]
Nie 27 Maj, 2007 19:06
adams
- No, na razie szczęście nam sprzyja. Niemcy wybici, z nami wszystko w porządku, a do tego teraz ten jakże potrzebny deszcz. Idzie nam aż za dobrze, mam nadzieje, że to nie zwiastun nadchodzących kłopotów...
Nie 27 Maj, 2007 19:11
ukladanka
Układanka wpada do chałupy cały zmoknięty i ubłocony - Francuska pogoda - narzekał. - Właśnie miałem nieść piasek, a tu zaskoczyła mnie ta ulewa, teraz muszę się suszyć...
Nie 27 Maj, 2007 19:12
vysoki
Taak... Ja też mam taką nadzieję. Hej! Daj tego gulaszu, bo ładnie od niego zalatuje!
Nie 27 Maj, 2007 19:25
Muzicjohn
Tez bym cos zjadl, jesli moge, to chetnie sie poczestuje, troche mnie zmeczylo to udawanie swira.
Naprawde nikt z Was nie widzial co sie stalo z majorem?
Nie 27 Maj, 2007 19:39
Conqueror
Ogień przygasł. Z wiosko zostało kilka całych domów i stodoła, w której znajdował się czołg.
Cholera, tego już za wiele! Wpierw lądowanie i niemiecki patrol w miejscu, w którym nie powinno być nikogo, a teraz ta głupia wioska, pełna Szwabów! To nie jest normalne, musimy uważać!
Na szczęście ogień nie przedostał się do podziemi i nadajnik był cały. Conqueror przeprowadził krótką rozmowę z dowództwem.
Słuchajcie. Nasza misja jest skończona, Niemcy wiedzą, że już tu jesteśmy. Za kilka dni nasi maja lądować. Sztab każe udać się na północny wschód i wkrótce połączyć się z innymi oddziałami. To nie znaczy jednak, że możemy sobie odpuścić. Dobrze się składa, że znaleźliśmy ten czołg. Zrobimy sobie mały rajd po okolicznych oddziałach nemieckich. Przydałby się jeszcze jeden...
Na niemieckich mapach Conqueror zauważył kilka kilometrów stąd mały obóz niemiecki w którym miały znajdować się dwa kolejne czołgi. To właśnie one stały się kolejnym celem agentów.
Zostańmy tutaj na noc. Jutro rano przebierzmy się w te niemieckie ścierwa i zrobimy im mały sabotaż...
***
Aaa! - krzyknął układanka. Znalazł on zwijającego się bólu cześka. Gdy agenci podbiegli na miejsce, czesiek już zemdlał. Ratujcie go, wyjmijcie mu tę kulę! - rozkazał major. Niestety, w czasie zabiegu czesio umarł. Chłopaki - drżącym głosem powiedział vysoki, wskazująć na charakerystyczny symbol na pociska - to jest nasza kula... - Nawet nie zdążył zapiąć rozporka - zauważył tadeo.
Nie 27 Maj, 2007 19:40
Termez
Termez pobiegł za vysokim do stodoły po czym poczęstował się gulaszem Dona.
- Hmm bardzo dobre Don - z czego go zrobiłeś - z Niemców ? - Hah haha hahahha hahah hę ?
Spojrzał na wszystkich którzy przestali jeść jakby powiedział coś obrzydliwego.
- No dobra to ja pójdę się walnę przy okienku tam na piętrze w stodole. Będę obserwował czy nikt nie idzie.
(5 minut później)
- Widzę majora. już idzie.
- Dobra poleżę jeszcze trochę a potem niech mnie ktoś zmieni. - Po czym Termez przykrył się sianem
Nie 27 Maj, 2007 20:09
Don
Cholera, mamy w swoich szeregach zdrajców! Mam nadzieję, że wytropimy ich zanim operacja legnie w gruzach - powiedział Don, wyraźnie poruszony. Śmierć jednego z kompanów okazała się znacznie mniejszym szokiem niż prawda, że w ich składzie działają szpiedzy wroga. Po jednym dniu Don ledwo znał swoich towarzyszy, ale nigdy nie zapomni widoku czesia tańczącego wokół płonącego kościoła z okrzykiem "Patyczki, płomyczki! Patyczki, płomyczki!".
Nie 27 Maj, 2007 20:10
Tadeo
Ech, szkoda chłopaka, dobry był z niego kompan. - powiedział nieco przygaszony Tadeo, żegnając się przytym pod dwakroć. I co teraz tym fantem zrobić? (znaczy nie z cześkiem , tylko z całą sprawą)
Nie 27 Maj, 2007 20:12
vysoki
- To mamy ciekawie - chrząknięciem oczyścił gardło, opanował drżenie rąk i głosu. - Wśród nas jest ktoś, kto chce nam przeszkodzić. Ale zanim się pokłócimy o to, kto to jest, pochowajmy cześka.
Eh, dodał w duchu, kolejny którego pochłonęła ta wojna... Trzeba jej położyć kres.
Nie 27 Maj, 2007 20:28
czesio
********************************************
Nie no K, ja to mam szczęście. Najpierw lot z narypanym pilotem (nie wpominam nawet o tym, że o mało nas nie pozabijał. Mogłem osiwieć przez tego pijaka!), potem lądowanie na drzewie, dlugi marsz, kolejny długi marsz, walka z gestapowcami w wiosce, chlanie syfskiego gulaszu i kulka. Ja wiedziałem, że wojsko to nie przelewki, ale żeby az tak?
********************************************
Nie 27 Maj, 2007 20:52
ukladanka
- Nie no cholera nie mogę w to uwierzyć - powiedział łamiącym głosem układanka - Ktokolwiek to jest, należy go za to ukarać - po czym wziął ciało na plecy i zaniósł w kierunku wykopanego dołu.
Nie 27 Maj, 2007 21:10
Aniol
Aniol nie mial juz ochoty na nic po dzisiejszm dniu... Wstal, zebral siana ze stodoly, ulozyl sobie bardzo wygodne legowisko, usypal troche wiecej siana na miejscu glowy, zawinal to mundurem i tak powstala wiejska poducha. Polozyl sie, przewrocil sie z boku na bok 2 razy i zasnal...
Obudzcie mnie jezeli bedziecie potrzebowali zmiany na warcie - dopowiedzial Aniol przed snem.
Nie 27 Maj, 2007 21:23
Termez
Termez podszedł do Anioła i powiedział.
- Ej Adams wstawaj. Teraz twoja kolej na warcie. Siedziałem cały wieczór.
Rozejrzał się dookoła i zobaczył że kogoś brakuje.
- Co jest gdzie czesio ? Znowu mu coś wypadło
- nie wpadła w niego kulka - mruknął ktoś z sali
- Aha - no to super - jest nas mniej a wrogów wiecej
- Dobra Anioł rusz (_!_) i idź na wartę - po czym zaczął kopać Anioła aby sie obudzł
Nie 27 Maj, 2007 21:29
Tadeo
***
Nie 27 Maj, 2007 21:36
Aniol
Nie wiem gdzie ty tam Adamsa widziales, mam nadzieje ze to sie wiecej nie powtorzy Termez
Aniol ociagal sie ale wstal, przycupnal kolo okna i wygladal czy nikt sie nie zbliza, pozniej wstal i chodzi w kolo stodoly...
Nie 27 Maj, 2007 21:46
Conqueror
Co wy wyprawiacie! Jesteśmy na terenie wroga, a wy chcecie smacznie spać?! Okopmy sie tutaj, odpowiednio ustawmy, narobliśmy tu hałasu, który na pewno nie obejdzie się bez echa! Mamy do dysopzycji niemiecką broń i czołg, wykorzystajmy to! Nie możemy dać podejść się jak amatorzy!
***
Przez moją szkołę musimy porzucić tryb dzienny zgadzający się z rzeczywistością - ta noc skończy się dopiero wtedy, gdy ja przyjdę ze szkoły i napiszę jakiegoś posta. w tym czasie:
1. Do późnej nocy naszego czasu rzeczywistego możecie opisywać swoje przygotowania do obrony wioski.
2. Od jutrzejszego rana czasu rzeczywistego opiszcie nocny atak Niemócw na wioskę (oddział niemiecki niech składa się z 30 żołnierzy, dwóch transporterów z mg42 i jednego czołgu.
Gdy się obronicie, róbta co chceta, tylko nie ruszajcie się z wioski
***
Mała dygresja - daje wam wolną rękę w większości kwestii, to wy przede wszystkim kształtujecie fabułę, ja tylko improwizuję. Dlatego pamiętajcie o takich sprawach jak zabezpieczenie sie przed pójściem do łóżka ;e Znaczy tego, o tym by być przygotowanym na nocny atak, etc, etc.
Jeśli nie chce się wam opisywac walk etc - nie róbcie tego. Po prostu wydaje mi się, że części z was sprawia to radość, więc macie pole do popisu. Nie zapomnijcie jednak o właściwej rozgrywce, czyli jutrzejszym głosowaniu miasta...
***
Wszystkie głosy chcę widzieć najlepiej w tym temacie i koniecznie na PW. Do godziny 19.00.
Mafia i katani do 19.30.
Po 20 kolejny mój post.
***
Nie 27 Maj, 2007 21:52
vysoki
Okopać się? Przecież nie w tej stodole. Trochę benzyny i spłoniemy tu żywcem. Według mnie tutaj powinny zostać najwyżej dwie, trzy osoby i czołg. Będziemy mieli efekt zaskoczenia. Resztę trzeba rozlokować po chatkach, tak, żebyśmy mogli prowadzić krzyżowy ogień, a oni nie wiedzieli, skąd strzelamy.
Zamyślił się...
Chociaż, jeśli mamy sabotażystów wśród nas, to może być niebezpieczne. Ale nie przyjechaliśmy tutaj na wczasy, to jest wojna - dodał po chwili.
Nie 27 Maj, 2007 22:02
Aniol
Pozwolicie ze ulokuje sie na wiezy, mam karabin maszynowy, bede mogl niezle posiekac nadciagajacych niemcow, poza tym i tak ktos musial by tam isc wiec czemu nie Ja. Będe obserwowal czy nikt sie nie zbliza, jak cos dam wam sygnal, bedziemy siedziec cicho przyczajeni, a jak wejda w sam srodek wioski szkopy, wtedy zaczna obrywac z z kazdej strony Powiedzcie mi tylko gdzie kto bedzie, nie bede was rozstawial, tylko zebym pozniej kogos pociemku nie przedziurawil, wiecie ze z takiej odleglosci nie dostrzege szczegolow... mowcie i kryjcie sie
Aniol wzial swoje rzeczy i poszedl na wieze
Nie 27 Maj, 2007 22:06
Muzicjohn
Na wiezy chyba lepiej posadzic Termeza ze snajperką. Chociaz z drugiej strony moze ukryc go gdzies w krzakach poza wioska? Zreszta, robcie co chcecie, ja sie laduje do czolgu, moze i bedzie latwo mnie trafic, ale nie odmowie sobie tej przyjemnosci rozwalki. Kto wsiadzie ze mna na karabin?
Nie 27 Maj, 2007 22:08
Aniol
Moze i masz racje, Termez idz na ta wieze, ja ide na karabin z Johnem posiekam tych szkopow
Tez nie odmowie sobie tego: Tratatatatatatata
Majorze, melduje gotowosc bojowa
EDIT: HIHI, bylem pierwszy
Nie 27 Maj, 2007 22:09
vysoki
Ja mogę wziąć 'miotłę', skoro nalegasz, John
Eh... zajęta już? To dajcież tego kaema, zaczaję się w jakiejś chałupce.
Nie 27 Maj, 2007 22:15
Muzicjohn
Dobra, no to potrzebujemy jeszcze dwie osoby do czolgu, jacys chetni? Sami tym nie pokierujemy...
Nie 27 Maj, 2007 22:22
ukladanka
- Dobra jak coś, to mogę iść - powiedział układanka i zarzucił Stena na plecy...
Nie 27 Maj, 2007 22:31
Termez
- vysoki chodź ze mną - będziesz mnie od dołu osłaniam z kaemem
Nie 27 Maj, 2007 22:51
Conqueror
***
Zapomniałem wspomnieć, że czołg który na was jedzie to cud niemieckiej techniki, Królewski Tygrys i musicie znależć jakiś sposób na skubańca ;e
***
Nie 27 Maj, 2007 23:29
Pepsy
Pepsaj wypalil papierosa, ktorego podczas walki jakims cudem udalo mu sie nie zagniesc. To byl meczacy dzien. Poprzedzony ciezka noca. Bladzenie, Niemcy, walka, pozar, zdrada, smierc... Jak w koszmarnym snie. W dodatku to przeciez dopiero poczatek! Jak byc gotowym na kazda ewentualnosc?
- Mjuzik zejdz ze wlazu - powiedzial kiedy niedopalek zostal juz zagnieciony przez buta - Dolaczam do zalogi czolgu. Tylko, hehe, nie wiem czy towarzystwo kogos kto chce zginac gwarantuje mi bezpieczenstwo. Ale jak ktos to slusznie zauwazyl... to jest wojna! A tototo male zielone na suficie to do czego jest?
Nie 27 Maj, 2007 23:33
Muzicjohn
Nie dotykaj!
Rany, tego nam brakowalo, zoltodzioba w ekipie...Dobra, bedziesz obslugiwal tamto, o, tutaj. To sa patrzajki, widzi sie przez nie na odleglosc, lapiesz? Bedziesz wypatrywal wrogow, zebym wiedzial w ktora strone strzelac, jasne?
No to okej, pakujemy sie wszyscy do srodka, Niemcy moga wpasc lada chwila. Poki co - nie wyjezdzajmy ze stodoly, niech nasza mala pancerna puszka bedzie dla nich niespodzianką.
Termez - daj znac kiedy cos zobaczysz.
Nie 27 Maj, 2007 23:40
Pepsy
- No ok ok - powiedzial Pepsaj odsuwajac wyciagnieta dlon od zielonego_czegos_sluzacego_do_dalej_nie_wiadomo_czego - Hmm... Ciezko bedzie sie poslugiwac sie patrzajkami stojac czolgiem w stodole. To poki co przeczyszcze bron. Wasza chlopaki tez sie zajac?
Pon 28 Maj, 2007 14:58
Tadzik
Ech... A dla nie już nie starczyło miejsca w czołgu - stęknął Ted. Trudno, schowam się w tamtej ceglanej chałupce.
Ted mówił to bez życia, był zaskoczony śmiercią swojego przyjaciela - Cześka, oraz tym, że wśród nich grasuje podły zdrajca.
Pon 28 Maj, 2007 15:01
Muzicjohn
Johnowi powoli zaczynaly udzielac sie emocje, zlosc i depresja powoli odchodzily, wracala chec zycia, a co za tym idzie - przyszedl tez strach. Za chwile mieli odeprzec potezny atak Niemcow z jednym malym czolgiem, zaloga zoltodziobow i garstka swirow, zwacych siebie zolnierzami. Nie usmiechalo mu sie to...
Ale coz mu pozostalo, czekal na sygnal od Termeza, gotowy na uzmazenie paru Niemieckich tylkow...
Pon 28 Maj, 2007 15:19
adams
- Panowie, tu się nie ma co zastanawiać, trzeba zacząć działać. To my musimy zaskoczyć Niemców ciągłym i zmasowanym atakiem ognia. Trzeba też umiejętnie wykorzystać ten czołg, który ofiarowali nam wrogowie. Tak więc, do boju!
Pon 28 Maj, 2007 15:46
Termez
- UWAAAAAAGAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NADCHODZĄ!!!!!!! - wydarł się Termez.
- Mają Tygrysa nie mamy szans.... Co robić? Co robić ? - już wiem. Chodź vysoki przeniesiemy się w tamten lasek bliżej drogi mam jeszcze 3 granaty odłamkowe to weźmiemy ich z zaskoczenia. Potem ty zrobisz zaporę ogniową ze swojego kaemu a ja się wrócę i będę ostrzeliwał z daleka.
- Pepsy,John i Anioł - gdy wrócę wy wyjedziecie z stodoły i oflankujecie ich z lewej strony. Gdy staniecie za kościołem tygrys nie bedzie Was widział. Ale nie strzelajcie w niego bo i tak nie dacie rady.. układanka idź wraz z tadzikiem na tamtą polankę. Widziałem tam chyba działo przeciwpancerne. Weźcie ten samochód i przyjedźcie z nim tutaj. Adams chodź ze mną i vysokim.
Po czym wszyscy szybko ustawili się na swoje miejsca i czekali na rozkaz Termeza. W tym czasie On, vysoki i adams ukrywali się w lasku i czekali na dojście niemców.
__________________________
Dobra napiszcie coś że już atak
--------------------------------------
Pon 28 Maj, 2007 15:52
ukladanka
- Nie ma nikt żadnego panzerfausta? - Pytał układanka biegnąc do samochodu. - Szybciej, szybciej - poganiał Tadzika. Wsiedli, pojechali na wzgórze.
Pon 28 Maj, 2007 16:03
Aniol
Niech no tylko tu podjada, posiekam ich Ee, jak macie granaty to schowajcie sie blisko tego Tygrysa i wrzuccie mu je w gąsiennice, nie bedzie mogl sie przynajmniej przemieszczac, pozniej wysadzimy wlaz i zaciukamy szkopow wewnatrz !
Jak juz sie tam czaicie to zrobcie to, lepiej zeby ten czolg stal w miaejscu niz jezdzil i prol do nas caly czas !
Aniol przygotowal sie, zalozyl niemiecki kask na glowe i usadowil sie przy maszynowce. Nie mogl sie juz doczekac momentu, w ktorym rozstrzela niemieckie psy
Pon 28 Maj, 2007 17:22
Pepsy
- No i kiedy on wroci wreszcie? - spytal Pepsaj - Co John? Bedziemy tu siedziec w tej stodole?
Z zewnatrz slychac bylo odglosy walki. Strzaly, to pojedyncze, to znow cale serie. Wybuchaly granaty. Wydawalo sie, ze ziemia drzy. Bylo goraco... piekielnie goraco.
Pon 28 Maj, 2007 17:49
Termez
- ATAAAAAAAAAAAAAAAK - krzyknął Termez po czym rzucił dwa granaty w niemców i jeden w gąsienice tygrysa. Niestety odbił się i nawet nie drasnał czołgu.
- Dobra vysoki i Adams- ostrzeliwać ich a ja biegne powiadomić ich w stodole.
(Termez biegnie......... Wpada do stodoły.)
- Dobra chłopaki wyjeżdżać i oflankować ich. Ja idę na tamten pagórek - wskazuje palcem - i będę koordynował całą akcję. W razie czego poratuję Was ogniem z mojej snajperki.
__________________________________-
Sam się walnął w ksywie
Pon 28 Maj, 2007 17:53
vysoki
Ha, poszedł Niemiec na lody i dostał z automatu! - Vysokiego nie opuszczał dobry humor. Półleżąc na małym wzniesieniu, okopany piaskiem, pakował z kaema celne serie (niecelne też, ale co by z niego był za żołnierz, gdyby się do tego przyznawał ), skutecznie odstraszając Niemców ze swojego zasięgu.
Zaczęli się chować, psiewiary! - Nie widział, jak dużo ich zostało, czasem tylko omiótł pojedynczymi strzałami na postrach okolicę.
Jak myślicie, panowie, co się stało cześkowi? - Zagadnął, znudzony, znad lufy. - Co, Termez?
Ale Termez zdążył już odejść, czego vysoki nie zauważył...
***
Pon 28 Maj, 2007 18:11
Muzicjohn
Dobra, panowie, let's rock!
Zaloga czolgu zgrabnie poprowadzila maszyne przez zamkniete drzwi stodoly. Znajdujacy sie w miasteczku Niemcy oslupieli. Zaczely leciec serie z karabinu, a Peps i John zaczeli celowac w nadjezdzajacego Tygrysa, jednoczesnie starajac sie unikac jego strzalow. Efekty byly dosyc mizerne, Tygrys ladnie oberwal dwoma strzalami, troche sie zaczelo z niego kopcic, ale nieprzerwanie parl do przodu.
W pewnym momencie Johnowi zaszumialo w glowie, a halas na zewnatrz na chwile ucichl, zeby po paru sekundach zamienic sie w przeszywajacy i nieprzerwany pisk, bombardujacy jego bebenki.
Kur** mac, wiem, ze chyba juz to zauwazyliscie, ale musze to powiedziec: oberwalismy. Sprobujmy dojechac tym zlomem za tamten ceglany dom, w ktorym zabarykadowal sie Tadzik, moze uda sie nam do niego ewakuowac.
Pon 28 Maj, 2007 18:19
ukladanka
Tymczasem układanka na wzgórzu klął pod nosem, gdyż gdzieś zgubił Tadzika - Jakiej cholery, schował się czy co? Sam nie dam rady załadować tego działa! - Nagle dostrzega go za jakimś domem. - Chodź tu, ale już! - wrzeszczy układanka - Szybciej, szybciej!. Ładują pierwszy pocisk - Cel, pal! - Cholera, nie trafiliśmy! Dawaj drugi! - zżymał się układanka. Drugi pocisk też chybił. - Do jasnej cholery, został nam tylko jeden pocisk. Tadzik! Teraz nie możemy spudłować! - Strzelać! Trzeci pocisk dosięgnął celu - Cholera, jedzie dalej, pozostaje modlić się nam, aby chłopaki go wykończyli...
__________________________________
Mój głos poszedł na Papkina - może jest on niczym "milczący morderca"
Pon 28 Maj, 2007 18:26
Muzicjohn
Dobra, Tadzik spieprzyl z tego domu do dziala, ale niewazne, Peps - zajmij tamto okno, a wy dwaj - wezcie gorne pietro, ja bede ich ostrzeliwywal stad. Tygrys sie zbliza, oberwal juz calkiem porzadnie, kiedy podjedzie blizej, rzucajcie granaty we wlaz, kiedy sie rozleci - ja sprobuje zalatwic zaloge. Do dziela!
EDIT (dobra, nie ma czasu, 19 lada chwila )
Gdy Tygrys zaczal wjezdzac do wioski, w jego kierunku polecialo pare granatow. Jeden pieknie zaklinowal sie w uchwycie od wlazu, ktory dwie sekundy pozniej rozlecial sie w kawalki. Na ten moment czekal John. Z radosnym okrzykiem: ,,I'm gonna need some covering fire!" wybiegl z chatki w strone Tygrysa. W poblizu znajdowal sie ich dymiacy czolg, a i sam Tygrys niezle oberwal, dlatego mial calkiem niezla zaslone dymna. John zgrabnie wskoczyl na dach czolgu, puszczajac serie z karabinu w nadbiegajacych Niemcow. Ogien z ceglanej chatki robil swoje - Niemcy bali sie wychylic, stad John mial duze pole do manewru. Poteznym kopniakiem zrzucil zniszczony kawalek metalowego zlomu, ktory kiedys byl wlazem i ze slodkim ,,Hello, I got something for you" wrzucil do czolgu odbezpieczony granat, po czym zaczal uciekac ile sil w nogach do swoich towarzyszy. Huk byl jakby niewielki, Tygrys nie rozpadl sie na kawalki, ale przestal sie ruszac i strzelac - a to najwazniejsze.
Pon 28 Maj, 2007 18:35
Conqueror
***
Ok, bawcie się dalej i tak już nie mam zbyt wielu pomysłów na fabułę, wszystko dawno zepsuliście ^^
Przypominam tylko o głosach na PW. Poza tym przydałyby się jakieś argumentacje tutaj i chociaż informacje o tmy, na kogo głosujecie.
***
Pon 28 Maj, 2007 18:38
Muzicjohn
***
No co, mielismy sie bronic przed cala armia Niemcow, to sie bronimy, o co chodzi? ^^
A ze to nierealistyczne jest, to wiadomo, w koncu nie jestesmy weteranami wojennymi, znamy wojne tylko z gier i filmow, a przynajmniej jest calkiem zabawnie i kól ^^
EDIT:
Zabrzmialo tak, jakbys jednak pretensje mial . No i to dziala w druga strone:
"Gdzie ja wam zabroniłem tych zabaw?"
A gdzie ja napisalem, ze nam zabroniles?
"Gdzie mówię, że są złe, etc?"
A gdzie ja napisalem, ze Ty twierdzisz, ze sa zle, he?
Brak umiejetnosci czytania ze zrozumieniem, nadinterpretacja, zero punktow, jedynka! ^^
***
Pon 28 Maj, 2007 18:40
Conqueror
***
Nadinterpretacja, brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Zero punktów. Siadaj, jedynka ;e
Gdzie ja wam zabroniłem tych zabaw? Gdzie mówię, że są złe, etc? Zepsuliście mi trochę już dawno temu, ale rpzecież nie mam do nikogo pretensji.
Wracajcie do gry
***
Pon 28 Maj, 2007 18:43
Pepsy
- Jedziesz Johny, jedziesz! - krzyczal Pepsaj naparzajac z okna do pojedynczych Niemcow, ktorzy jeszcze probowali sie ruszac - Dobra robota! Szybciej, biegnij John!
Teraz, kiedy czolg wroga byl juz zniszczony Pepsaj zaczal sie zastanawiac nad tym kto wsrod towarzyszy wolalbym zeby tak wlasnie nie bylo... Wsrod tego chaosu, z glowa bolaca od odglosow walki i dymu ciezko bylo pozbierac mysli...
Kto, kto, kto?
Pon 28 Maj, 2007 18:48
Muzicjohn
Zdaje sie, ze juz po walce - powiedzial John, patrzac na wszechobecne zgliszcza. - Chodzcie, musimy zebrac sie w jednym miejscu i przedyskutowac sprawe smierci naszego towarzysza - Czeslawa.
Osobiscie nie mam pojecia kto to zrobil, ale nie podoba mi sie zachowanie adamsa - wznosi tylko czasami jakies glupie okrzyki, a przy walce go nie widac, ciekawe co robi w tym czasie...
Pon 28 Maj, 2007 18:49
vysoki
Mój głos poszedł na Termeza. Na dzień dobry nie mam się czego chwycić - a on stał na warcie wtedy, kiedy czesio dostał kulkę...
Pon 28 Maj, 2007 18:55
Tadeo
Mój głos leci również na Termeza. Podejrzany typ, bierze na akcję więcej broni niż trzeba, poza tym jest aktywny, zbyt aktywny.
Pon 28 Maj, 2007 18:58
adams
Ja dziś głosuję na Aniola - jakiś za bardzo narwany jak dla mnie...
Pon 28 Maj, 2007 18:58
Tadzik
Wesprę Was i też zagłosuję na Termeza. Miasto musi się zjendoczyć, by nie stracić tego głosowania. Poza tym zabójstwo Czesława, by się zgadzało z tym profilem mordercy. Ale pamiętajcie, to może byc tylko zmyła! - zauważył Ted.
Pon 28 Maj, 2007 19:04
Termez
____________
Tak super dzięki - zabijcie mnie bo rozkręcam zabawę..... A idźcie z Wami taka gra
____________
Ja głosuję na Papkin - siedzi cicho nie odzywa się to też dobra pozycja aby Nas pozabijać
____________
Dobra walka była chłopaki. Teraz chyba możemy trochę odpocząć
Pon 28 Maj, 2007 19:06
vysoki
Dobra walka była chłopaki. Teraz chyba możemy trochę odpocząć
Ta... chociaż wolałbym być pewien, że nikt mi nie wklei kulki w plecy... A gorzałki nie ma.
Pon 28 Maj, 2007 19:06
Tadzik
Wątpię, by Papkin był zdrajcą. Wróg powinien chcieć pozyskać nasze zaufanie i walczyc z nami, a nie chować sie po katach. - powiedział mądrze Ted.
Pon 28 Maj, 2007 19:06
Aniol
Ja zaglosuje na "milczaca dziewice" Nie lubie cichych gosci, wole wiedziec z kim walcze i kto kryje moje plecy...
Glosuje na Papkina...
****
Dobra walka, niezle mlucilem na tym dzialku, szkoda ze takszybko czolg nam zdewastowaili
Pon 28 Maj, 2007 19:06
Termez
vysoki - chodź może coś w tych rozwalonych domach jeszcze zostało.
Pon 28 Maj, 2007 19:07
vysoki
Wątpię, by Papkin był zdrajcą. Wróg powinien chcieć pozyskać nasze zaufanie i walczyc z nami, a nie chować sie po katach. - powiedział mądrze Ted.
Ale to też mogła być zmyłka. Żeby uśpić naszą czujność.
Pon 28 Maj, 2007 19:07
ukladanka
- Ale nikt go nie widział - Może to on, w końcu jest jednym z nielicznych, którzy wiedzieli o operacji - odparował układanka
Pon 28 Maj, 2007 19:08
vysoki
vysoki - chodź może coś w tych rozwalonych domach jeszcze zostało.
Eh... nawet mi się nie chce. Zresztą - po tym ostrzale, to tam został najwyżej pył i szkło z butelek. I pamiętaj, że jesteśmy we Francji - tu prędzej mieliby wino.
Pon 28 Maj, 2007 19:15
Conqueror
Wyniki głosowania, etc, etc:
1. Termez - Papkin
2. adams - Aniou
3. Muzicjohn - adams
4. Papkin - Papkin
5. tadeo - Termez
6. Don - Don
7. c_ukladanka - Papkin
8. vysoki - Termez
9. elTadziko - Termez
11. Aniou - Papkin
12. Pepsy - Aniou
Papkin - 4
Termez - 3
Aniou - 2
Don, adams - 1
Ginie Papkin. Był niewinny.
Z rąk mafii ginie ElTadziko.
Lista graczy:
1. Termez
2. adams
3. Muzicjohn
5. tadeo
6. Don
7. c_ukladanka
8. vysoki
11. Aniou
12. Pepsy
Post fabulanry później.
Pon 28 Maj, 2007 19:21
Aniol
YY... noo, nie wyszlo nam troche Jak zginal Tadzik ? kto go znowu zabil?
Papkin okazal sie niewinny, to daje do myslenia. Przy kolejnym glosowaniu powaznie przemysle wszystko, dzisiajszy dzien byl wygrana nad niemcami, lecz przegrana w naszych szeregach ...
EDIT:
Pon 28 Maj, 2007 19:24
vysoki
Na początku, jak już mówiłem, głosowanie to strzały, głosuje się na ślepo. Dlatego zginął Papkin. Szkoda, że procent kolaboranta w grupie zamiast zmniejszyć się, wzrósł. Z drugiej strony - jest większe prawdopodobieństwo, że następnym razem trafimy 'tego złego'.
Pon 28 Maj, 2007 19:30
Tadeo
No i potwierdziły się moje przypuszczenia - Papkin był czysty jak łza. No Panowie, ten człowiek jeśli się w coś angażuje i dostaje tak odpowiedzialną rolę, na pewno szaleje z postami. A nie szalał.
Kto więc jest w mafii? Proste skojarzenie - Termez, Aniou, układanka. Wszyscy głosowali na Papkina i chcieli na niego skierować podejrzenia, odsuwając je od mafioza-Termeza. Zresztą, zanim zobaczyłem te wyniki, byłem przekonany, iż palce maczali w tym ci trzej...
Poza tym - głosy mafii. Zginął Tadzik, bo najpierw głsował na Papkina, a potem przerzucił się na Termeza ni z gruchy, ni z pietruchy. (post z nominacją papkina został szybko skasowany). Jutro z rąk mafii zginę ja.
W kolejnych kolejkach regularnie głosuję na Termeza, dopóki on - albo ja - nie zginie.
Pon 28 Maj, 2007 19:36
Tadzik
***
Pon 28 Maj, 2007 20:02
Conqueror
***
Nieżywi mają to do siebie, że są nieżywi i milkną.
***
Pon 28 Maj, 2007 20:17
Pepsy
Pepsaj otarl pot z czola.
- Pieprzone Szwaby - grymas na jego twarzy mowil wiecej o tym co mysli o wrogach niz slowa - I pieprzeni zdrajcy! Oni sa gorsi niz Szkopy. Tamci sa chociaz zolnierzami i walcza jak wszyscy inni... Ale zdrada... to jest dopiero oblesne! Ja swoj glos oddalem na Aniola. Pytacie dlaczego? Dlatego, ze wyglada na czlowieka, ktory czerpie przyjemnosc z zabijania. Co prawda, mowil o Niemcach. Ale kto wie czy tylko?
Pon 28 Maj, 2007 21:55
Don
Damn, wybaczcie, że nie brałem dzisiaj udziału w walkach! - począł tłumaczyć się Don. Jeśli ktoś chce znać moje zdanie - kontynuował Don - to jako zdrajców obstawiam Aniola (naszło mnie takie przeczucie po jego postach dt. głosowania na Papkina i po zabójstwie Tadzika) oraz Termeza (zamiast argumentacji rozżalenie, że chcemy zlikwidować jego, który bardzo dużo się udziela).
Pon 28 Maj, 2007 21:58
Aniol
Nie wiem co mam odpowiedziec na ten zarzut. Moge ci tylko powiedziec ze niemcy... ehh dobrze jest zabic takiego Co tu wiecej mowic, nie bede gadal ze pleciesz 3 po 3 bo to i tak nie ma zadnego sensu. Kazdy moze przeciez wyciagac wlasne wnioski.
Pon 28 Maj, 2007 22:42
Muzicjohn
Ja to wszystko pieprze, jestesmy na obcym terenie, otoczeni przez Szkopow, zdemaskowani, a do tego mamy wsrod nas jakiegos skur***, ktory nam robi kolo d**y...Najlepiej od razu zafundujmy sobie po kulce...
Ale macie racje, Termez rzeczywiscie cos kombinuje, jesli nic sie do jutra nie zmieni, to trzeba sie bedzie za niego zabrac.
Wto 29 Maj, 2007 08:14
Aniol
Szefie, niemcy pokonani, co teraz ? Nie mamy zadnych rozkazow ?
Aniol zmeczony walkausiadl pod drzewem
***
Co do Mafiozow... Tadeo jest niewinny, to jest jasne, uwzial sie na Termezie, moze ma do tego podstawy, kto wie. Ja na zdrajce typuje narazie tylko jedna osobe, co do drugiej nie jestem zdecydowany. Nie wiem czemu nagle Pepsy sie na mnie uwzial, to sklonilo mnie do podejrzewania go. W glosowaniu miasta raczej zaglosuje na niego, chyba ze cos sie wydarzy...
EDIT:
Wto 29 Maj, 2007 08:30
Don
Dziś będę głosował na Termeza. Jeśli Termez okaże się niewinny to głosuję na Aniola, a potem na Tadeo (po co go Aniol kryjesz? niewinni chcą kryć własny tyłek, a nie cudzy). I proponuję, aby dziś zagłosować wspólnie żeby nie przydarzył się remis i aby likwidować osoby, które podejrzewamy, a nie przypadkowy odstrzał. Jeśli okaże się, że nie miałem racji to podaje się do dymisji (tzn. głosujcie na mnie jeśli chcecie).
Wto 29 Maj, 2007 08:34
vysoki
Jakiegos konkretnego osobnika masz na mysli juz?
Może tak Ale na razie są to nieuzasadnione przypuszczenia. I połowiczne. Więc nie będę się z nimi za bardzo zdradzał. Muszę jeszcze trochę pomyśleć nad tym.
[ Dodano: Wto 29 Maj, 2007 08:36 ]
Wto 29 Maj, 2007 08:45
Pepsy
Nie wiem czemu nagle Pepsy sie na mnie uwzial, to sklonilo mnie do podejrzewania go. W glosowaniu miasta raczej zaglosuje na niego, chyba ze cos sie wydarzy...
Nie uwzialem sie na Ciebie. Po prostu na kogos zaglosowac bylo trzeba, nie? A argument tez podalem, zeby nie bylo, ze jade alfabetycznie albo cos Wydajesz sie byc zadny krwi...
- No offence - powiedzial Pepsaj do Aniola - No offence...
Wto 29 Maj, 2007 16:27
Conqueror
Yygrys nie nadaje się do użytku, ale w ich obozie powinien być jeszcze jeden czołg! musimy do niego dotrzeć, a wtedy bij! zabij! Z pewnością damy radę, zabici Niemcy zostawili tutaj trochę sprzętu. Co ja widzę? Kilka mp40, 3 steny... O w mordę? a to co? Miotacz ognia!
***
Waszym zadaniem jest przejęcie drugiego (i ostatniego w okolicy) czołgu, który znajduje się w niemieckim obozie. Jest w nim także ponad 20 Niemców, ale z waszym czołgiem i sprzętem na pewno sobie poradzicie
***
Głosowanie do 19, mafia i katani do 19.30 Dzisiaj mój post może ukazać się trochę później, bo po 19 chyba wychodzę.
Wto 29 Maj, 2007 16:58
Aniol
Aniol szybko zachaczyl jednego stena. No to co majorze, niech kazdy wezmie co nam niemcy zostawili i jedziemy na ich oboz. Ja tym razem zostawie czolg wiec kto inny bedzie mogl posiedziec za karabinkiem. GOGOGO, czasu co raz mniej.
Prawie emerytowany szpieg usiadl sobie pod drzewem i czekal na reszte ekipy.
Wto 29 Maj, 2007 17:09
Muzicjohn
John, wraz z paroma innymi towarzyszami, znajacymi sie troche na mechanice, przez cala noc walczyl z uszkodzonym czolgiem, az w koncu udalo mu sie doprowadzic te kupe zlomu do stanu uzywalnosci. Z Tygrysem nie dalo sie nic zrobic, wszystko w srodku zostalo doszczetnie zniszczone.
John wskoczyl do swiezo odrestaurowanego czolgu, zapraszajac 3 osoby na kolejna przejazdzke.
Peps, byles dobry, byloby milo, gdybys znowu z nami pojechal. Aniol tez niezle cial, ale skoro ma ochote na inna zabawe, to prosze bardzo, pamietam natomiast, ze vys chcial sie wczesniej do nas dolaczyc, moze teraz usiadziesz za dzialkiem?
Wto 29 Maj, 2007 17:15
vysoki
Mogę usiąść. Może tym razem więcej Niemców się będzie nasuwało pod celownik... Okopanego cekaema jakoś nie chcieli atakować. Nie wiedzieć czmu
Wto 29 Maj, 2007 17:17
Aniol
Wto 29 Maj, 2007 17:25
vysoki
Podpowiedziec ci ?
Sądzę, że się domyślam :]
Wto 29 Maj, 2007 17:30
ukladanka
- Dobra, jedzie ktoś ze mną, samochód nadaje się jeszcze do użytku - spytał układanka biorąc Stena. - Podjedziemy na trzy kilometry od obozu i zabawimy się trochę z Niemcami.
Wto 29 Maj, 2007 17:34
adams
Układanka, jak pozwolisz, zabiorę się z tobą. Najlepiej by było jakbyśmy ich obóz zaatakowali od tyłu. Podjedziemy najbliżej jak się da, a potem ich zaskoczymy zmasowanym atakiem.
Wto 29 Maj, 2007 17:35
Don
Chłopaki, idę z wami - powiedział Don i ruszył za układanką i adamsem.
Wto 29 Maj, 2007 17:43
ukladanka
- Dobra, wsiadamy - powiedział układanka odpalając samochód - Panowie, zajedziemy od tyłu, zatrzymamy się ok. 2 km od obozu i rozdzielimy się. Tylko nie zapomnijcie wziąć dodatkowych magazynków - powiedział, po czym odjechali w wyznaczonym kierunku.
Wto 29 Maj, 2007 18:09
Don
Po kilku minutach jazdy zbliżyli się do obozu Niemców. Resztę drogi musimy pokonać z buta - powiedział Don - lepiej nie ryzykować, że usłyszą warkot silnika. Proponuję abyśmy najpierw zasłonili swoje pozycje dymniakami. Potem rzucamy granaty w ważniejsze miejsca - CKM, skład paliwa i amunicji. Następnie z bezpiecznych miejsc ściągamy ich po kolei. Lepiej nie szarżować, bo jest ich sporo więcej od nas. Powodzenia.
Wto 29 Maj, 2007 18:13
vysoki
Chłopacy w czołgu jechali trochę wolniej, ale za to głośniej. Już w sporej odległości od obozu czołg ściągnął na siebie sporo niemieckiej uwagi.
Mieli nadzieję, że wzięci w dwa ognie Niemcy nie będą wiedzieli, choć przez chwilę, o co chodzi.
- No, chłopaki, półdupki razem!
Ledwie przebrzmiały te słowa, zabrzmiała pierwsza salwa z pokładowej miotły. A potem zaczęła się regularna wymiana ognia.
Wto 29 Maj, 2007 18:16
Don
Kryjąc się w krzakach Don dobiegł do czołgu, w którym siedzieli jego towarzysze. Cholera! - krzyknął - uważajcie, aby nie uszkodzić czołgu Niemców, mamy go zdobyć nie rozwalić! Osłaniajcie mnie ogniem, a ja postaram się dotrzeć do tamtego czołgu i wyeliminować szkopów w jego pobliżu, żeby nie mogli go przeciw nam użyć!
**********
Trzeba ustalić kogo dzisiaj eliminujemy. Znacie moje zdanie - uważam, że w trójce Termez, Aniol, Tadeo jest przynajmniej jeden mafiozo. Dziś głosuję na Termeza. Bez odbioru.
Wto 29 Maj, 2007 18:18
vysoki
Przecież seria z kaema mu nic nie zrobi! To nie jest ciężki kaliber! Dla czołgowego pancerza to jak rzucać grochem o ścianę! - Przekrzyczał zgiełk vysoki.
Wto 29 Maj, 2007 18:21
Don
Vys, lecimy przejąć tamten czołg zanim Niemcy się do niego wgramolą! Reszta nas osłania! Go, go, go!
Wto 29 Maj, 2007 18:27
Muzicjohn
Dobra, to my postoimy w miejscu, Peps, wskakuj na karabin, kiedy Don i vys beda blisko - rozpoczynamy nasze male piekielko.
Wto 29 Maj, 2007 18:31
Don
Cholera, vysokiego gdzieś wywiało! Ukladanka, łap broń i idziemy zanim Niemcy dorwą się do czołgu!
Wto 29 Maj, 2007 18:33
ukladanka
- Dobra Don, biegiem! - po czym układanka zaczął biec i naparzać ze swego Stena w kierunku Niemców. Pierwsza seria - jeden Niemiec padł. Druga - następny Szkop gryzie ziemię. - Cholera, wspomóżcie nas ogniem, powoli kończy mi się amunicja! Szybciej, bo zaraz zrobią nam z tyłka jesień średniowiecza!
Wto 29 Maj, 2007 18:37
Muzicjohn
Zaloga czolgu zgrabnie wycelowala w budynek, w ktorym byli zabarykadowani Niemcy i poslala im pocisk z niespodzianką. Wywolane zamieszanie pomoglo Donowi i ukladance dotrzec do celu.
Wto 29 Maj, 2007 18:38
Don
Łap jakiegoś MP-40, ukladanka! - Don prowadził ciągły ogień z krzaków. Kiedy przed nim nie znajdował się już żaden Niemiec skulony ruszył w kierunku c_ukladanki. Jesteśmy już blisko! - krzyknął - Niemcy kryją się za osłoną przed nami. Nasi przygniatają ich ogniem więc nie powinno być problemu żeby ich wszystkich wykosić. Ja atakuję z lewej, a ty z prawej! Gotowy?! Teraz!
Wto 29 Maj, 2007 18:42
ukladanka
Układanka wyrzucił stena i wziął MP-40 od zastrzelonego Niemca. - Dobra Don, teraz albo nigdy! Za królową i koronę! - po czym wybiegł i zaczął strzelać w kierunku Niemców. Strzały okazały się celne - ale został jeden Niemiec, któremu udało się oddać strzał w kierunku układanki - Cholera, dostałem! Don zdejmij tego Szkopa! - Po czym na udzie agenta pojawiła się plama krwi...
Wto 29 Maj, 2007 18:45
Don
Don błyskawicznie wymierzył i strzelił Niemcowi prosto w głowę. Podbiegł do układanki i począł oglądać ranę. Wyliżesz się - powiedział, po czym sprawdziwszy czy w pobliżu nie ma żadnego Niemca pomógł koledze opatrzyć ranę. Kiedy skończymy walkę, któryś z medyków dokładniej to obejrzy. Teraz jeśli jesteś w stanie musimy dokończyć robotę! Zwycięstwo jest blisko!
Wto 29 Maj, 2007 18:47
ukladanka
- Wielkie dzięki - powiedział układanka do kompana. - Idźmy sprawdzić, czy zostali jeszcze jacyś Niemcy do zastrzelenia - po czym lekko utykając ruszył przed siebie...
___________
Co do dzisiejszego głosowania - głos idzie na Termeza -wszystkie fakty świadczą przeciwko niemu.
Wto 29 Maj, 2007 18:49
Muzicjohn
John otworzyl paczke chipsow, usiadl na wlazie czolgu i czestujac Pepsa zapytal: Jak myslicie, ktory z nich bedzie mial wiecej Szkopow na koncie?
Wto 29 Maj, 2007 18:49
Conqueror
GŁOSY
Macie dzisiaj an nie więcej czasu, bo zaraz znowu wychodzę...
Wto 29 Maj, 2007 18:50
Don
Zostało ich już tylko kilku! Przydałby się granat, ale nie mam już żadnego. Myślę, że najlepiej będzie jeśli podczołgamy się do nich możliwie jak najbliżej i z bliska szybko wystrzelamy jednego po drugim.
Wto 29 Maj, 2007 18:53
ukladanka
- Weź mój - układanka rzucił granat w kierunku Dona - Miewam problemy z celnością. Jak jakiś Niemiec przeżyje ja na niego ruszę, Ty mnie osłaniaj!
Wto 29 Maj, 2007 18:58
Don
Don starannie wymierzył i rzucił granat w kierunku wroga. Po chwili rozległ się okrzyk jednego z Niemców: GRANATE!!. Sekundę później wybuch uciszył ich wszystkich. Walka była skończona. Zbierzmy się wszyscy! - krzyknął Don - Ukladanka wymaga pomocy, dostał w udo!
Wto 29 Maj, 2007 19:03
adams
Ja dzisiaj zagłosuję na Aniola - wczoraj był to może strzał na ślepo, ale po wczorajszym głosowaniu, myślę, że to on jest zdrajcą.
Wto 29 Maj, 2007 19:57
Aniol
Niezla walka, wyladowalem w szkopow 3 magazynki ze stena. Hej, dajcie jakas apteczke, widzialem juz wiele postrzalow, z tym napewno sobie poradze, potrzebny mi tylko sprzet medyczny !
Trzymaj sie, zaraz cie opatrze i wszystko bedzie dobrze.
***
Ja glosuje tak jak mowilem.
Szkoda ze walka tak przeleciala, akurat sie kułem i mnie nie bylo
Wto 29 Maj, 2007 20:53
Conqueror
1. Termez - Aniou
2. adams - Aniou
3. Muzicjohn - Termez
5. tadeo - Termez
6. Don - Termez
7. c_ukladanka - Termez
8. vysoki - Termez
11. Aniou - Pepsy
12. Pepsy - Termez
Termez - 6
Aniou - 2
Pepsy - 1
Z rąk miasta ginie Termez. Był podwójnym agentem (mafioso). Z rąk mafii ginie adams.
Lista graczy:
3. Muzicjohn
5. tadeo
6. Don
7. c_ukladanka
8. vysoki
11. Aniou
12. Pepsy
Wto 29 Maj, 2007 20:58
Muzicjohn
Hahaha, ubilismy skur*** - wrzeszczal John nad cialem Termeza, przegladajac jego portfel, zawierajacy ciekawe dokumenty powiazane z Niemieckim wywiadem.
Ta wojna zaczyna mi sie coraz bardziej podobac. Zal tylko Adamsa, mocno oberwal podczas strzelaniny, trzeba bedzie sprawic mu godny pochowek. Jednoczesnie glupio mi, ze go podejrzewalem, mam nadzieje, ze mi wybaczy...
EDIT:
Nie pytajcie skad mial porftel i dokumenty, ta wojna i tak juz dawno stracila sens xD
Wto 29 Maj, 2007 21:00
vysoki
Dobrze, jeden kolaborant trafiony. Muszę się przyznać, że wiedziałem od pierwszego dnia. Może miałem fart, może intuicję, fakt, że pierwszego sprawdziłem jego. Potem sprawdziłem adamsa - czysty, tu mi się nie pofarciło. Ale dzisiaj. Dzisiaj znowu łut szczęścia. Ostatnim żyjącym mafiosem jest, zgodnie z przewidywaniami tadeo - Anioł. Wiem to na pewno. W końcu jestem katanim.
Uprzedzając bieg wypadków - jeśli byłbym mafiosem, nie miałoby dla mnie sensu ujawniać się teraz, gdy miastowych jest zdecydowana większość. Nie zginąłbym dziś, to jutro. Głosy i tak poleciałyby na Aniola, bo był w podejrzeniu, po co miałbym się wychylać?
Chcę wam dać głowę mordercy na tacy. Wystarczy jutro wysłać PW do Conquerora, zagłosować na Aniola, a nasza misja zakończy się pełnym sukcesem. Bez ciosów w plecy.
Weźmiemy odwet za cześka, Tadzika i adamsa!
Wto 29 Maj, 2007 21:05
Muzicjohn
Jestem za tym, zeby zwiazac Aniola i umiescic w jakims odizolowanym miejscu, a potem urzadzic mala balange, w koncu mamy co swietowac, panowie! Bravo vysoki, wiedzialem, ze rowny gosc z Ciebie i zolnierz nie byle jaki!
Wto 29 Maj, 2007 21:13
vysoki
Hehe, dzięki, Muzic!